Światło kontrujące

Dziś postanowiłem napisać trochę o sposobach doświetlania zdjęć w przypadku gdy robimy zdjęcia pod słońce (jest dużo tekstu, trochę mniej zdjęć). Kilka osób pytało się mnie jak to ogarnąć, więc niniejszym przedstawiam receptę. Tekst ten postaram się napisać wyjaśniając wszystko jak kompletnemu laikowi, jeśli coś nadal będzie niezrozumiałe to bardzo proszę pytać. Bardziej zaawansowanych fotografów, ostrzegam, bo zapewne zanudzą się czytając oczywiste oczywistości 😉 Nie będę też wchodził w opisy zdjęć, przy jakiej przysłonie/czasie/ISO dane zdjęcie było zrobione, bo uważam, że te informacje są bezużyteczne gdyż wszystkie te czynniki są bardzo zmienne w zależności od warunków w których fotografujemy, jak i od efektu który chcemy uzyskać.

Osobiście bardzo lubię mieć ten mocny błysk słońca wraz z wszystkimi flarami które produkują szkła obiektywu, gdy w kadrze znajdzie nam się mocne światło skierowane wprost na materiał światłoczuły, czyli klisza w aparacie analogowym lub matryca aparatu cyfrowego. Zapewne byłeś już w sytuacji gdy kadrując pod słońce – na zdjęciu nie widać wujka, cioci, czy kochanej żony. Zamiast tego widzisz tylko czarny kontur fotografowanej osoby. Ale jest na to sposób. Aby było widać zarówno osobę którą chcesz sfotografować, jak i całą otaczającą scenerię i słońce, które przecież też chciałeś aby było na zdjęciu, można sprawę rozwiązać na kilka sposobów. Postaram się opisać najłatwiejsze, moim zdaniem, czyli doświetlenie osoby fotografowanej poprzez światło kontrujące.

Blenda.

Jednym ze sposobów jaki można zastosować aby uzyskać taki rodzaj światła, jest odbicie tego, które już mamy (czyli słonecznego) od powierzchni odbijającej. Taką powierzchnię, całkowicie mobilną (do pewnego rozmiaru) jest blenda fotograficzna. Jest ona składana, przez co zmniejsza swoją powierzchnię ponad trzykrotnie. Blendy można zakupić w wielu rodzajach, rozmiarach i kolorach. Nie będę się rozpisywał nad rodzajami, pozwolę sobie pominąć ten rozdział. Co do rozmiarów, to od długiego już czasu używam dwóch. Małą blendę okrągłą „5w1” o rozmiarze 43cm (po rozłożeniu) i dużą owalną 180cm x 120cm również „5w1”. 5w1 oznacza, że blenda ma pięć rodzajów powierzchni, które możesz wykorzystać w zależności od efektu który chcesz uzyskać. Przeważnie są to cztery powierzchnie odbłyskowe, np. złota, srebrna, czarna i biała, oraz jedna powierzchnia transparentna, czyli przepuszczająca zmiękczone już światło przez białe płótno. Ja najczęściej używam srebrnej, białej i transparentnej. O transparentnej nie będę pisał gdyż dzisiejszy wpis jest o odbijaniu światła a nie jego rozpraszaniu 😉 Więc wracając do wątku, aby sfotografować osobę która stoi na tle silnego światła słonecznego, wystarczy ustawić  blendę w taki sposób aby odbijała światło słoneczne na osobę fotografowaną. Jeśli kiedykolwiek puszczałeś „zajączki” w szkole lusterkiem będziesz wiedział o co chodzi 😉 Tu powstaje jednak mały problem. Przeważnie światło odbite w ten sposób strasznie „daje” po oczach 😉 Sposobem na pomarszczoną i mrużącą oczy osobę na zdjęciu, jest umówienie się z nią, aby zamknęła oczy i „na trzy” je otworzyła a Ty w tym samym czasie pstrykasz zdjęcie. Drugim sposobem jest skierowanie odbitego światła w innym kierunku niż fotografowana osoba aby jej nie oślepiać i chwilowe tylko kierowanie światła na nią z jednoczesnym wciśnięciem spustu naszej migawki. Rezultaty takiego doświetlania są naprawdę zadowalające. Wolę jednak drugi sposób doświetlania – czyli błysk 😉

Błysk

Osobiście uważam, że daje on więcej możliwości i kontroli nad końcowym wynikiem, ale czasem trzeba się nanosić trochę sprzętu. Poza tym, jest wielu fotografów, którzy nie lubią go używać ponieważ nie jest on naturalnym sposobem i nie wygląda do końca naturalnie. Mi jednak bardzo przypadł do gustu ten lekko odrealniony wygląd końcowego obrazka jaki daje błysk. Najprostszym zestawem do doświetlania błyskiem jest zwykła lampa systemowa speedlight + przewód synchronizacyjny lub wyzwalacz radiowy. Dlaczego przewód lub wyzwalacz skoro taką lampę można zamontować bezpośrednio na aparacie ? No właśnie po to, aby nie była ona bezpośrednio na aparacie 😀 Zdjęcia robione z lampą na aparacie (lub wbudowaną w aparat) wychodzą strasznie „płaskie”, brak im głębi i dlatego właśnie chcesz tę lampę umieścić gdziekolwiek tylko nie na aparacie a do tego potrzebne Ci jest urządzenie które prześle sygnał z aparatu do lampy, czyli wspomniany już przewód lub wyzwalacz. Ustawiając lampę starasz się skierować ją z takiej strony na modela aby światło wyglądało jak najbardziej naturalnie. Przeważnie jest to około 45 stopni nad modelem po prawej lub lewej stronie aparatu. Oczywiście nie jest to ścisłą regułą której musisz się kurczowo trzymać.  Dobrze jednak jest zawsze najpierw opanować podstawy, aby móc poruszać się w danym temacie bardziej pewnie, a przede wszystkim  świadomie. Im więcej będziesz robił zdjęć i z czasem świadomie kombinował z ustawieniami, tym szybciej będziesz wiedział które warianty i w jakich sytuacjach działają najlepiej dla Ciebie.  Ja do plenerów używam mocniejszej lampy (Discovery 1200) z tego względu , że lampa systemowa czasem miała po prostu za mało mocy. Jane, lampa systemowa jest lżejsza i bardziej mobilna i żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał, uważam, że są to świetne lampy, które sam często używałem w plenerze (i często używam w reportażu) i byłem bardzo zadowolony z wyników, ale czasem czułem się ograniczony brakiem kilku Ws aby doświetlić całą postać stojącą pod słońce. Przy portretach nie powinieneś jednak mieć problemów z brakiem „mocy”. Wracając do tematu, innymi narzędziami poza zestawem podstawowym (lampa+przewód), są modyfikatory światła, czyli softbox, ocatabox, beauty dish, magnum, czasza, snoot i cała masa innych. I tu zaczyna się naprawdę zabawa 😛 Nie będę tu opisywał co jak działa i jakie światło daje, powiem tylko, że bardzo dużo w fotografii z udziałem błysku zależy od modyfikatora jakiego użyjemy. Jedne dadzą Ci bardzo „miękkie”, rozproszone światło. Wyobraź sobie, że zakrywasz całe swoje okno dzienne białym prześcieradłem i światło wpadające do pokoju, jest tylko tym przefiltrowanym przez prześcieradło. O takim typie światła mówi się „miękkie”,  rozproszone. Inne modyfikatory dadzą Ci bardzo ostre i mocno kontrastowe światło jakie zastaniesz w słoneczny dzień w połowie lipca. Ok. ale załóżmy, że masz już to wszystko za sobą, zdecydowałeś czy chcesz czy nie, używać modyfikatora i jeśli tak to jakiego. I co dalej? Teraz należy dopasować siłę błysku naszej lampy z ekspozycją zastanej sceny, czyli naszego tła z słońcem na nieboskłonie. Najprostszym sposobem bez wchodzenia w zawiłe sprawy techniczne, jest sprawdzenie aparatem jaką ekspozycję podaje bez lampy (jaki czas przy danej przysłonie). Wprowadzasz te wartości w trybie manualnym aparatu (osobiście często ustawiam te wartości o 1/3 EV niżej od podawanych), podłączasz lampę do aparatu , ustawiasz moc lampy na 1/2 i robisz zdjęcie. Jeśli na zdjęciu osoba nadal wychodzi niedoświetlona zwiększasz moc, jeśli prześwietlona – zmniejszasz do czasu aż uzyskasz satysfakcjonujący Cię efekt 😉 Po jakimś czasie będziesz doskonale znał swój sprzęt i wiedział w przybliżeniu na jaką moc ustawić lampę przy danych warunkach. Będzie to kwestia jednego, dwóch zdjęć testowych i będziesz ustawiony 😉 Pamiętaj, że nie ze wszystkimi lampami możesz błyskać w czasach krótszych niż 1/250s (z niektórymi nawet niż 1/200). Standardowy czas synchronizacji błysku to 1/250s. Lampy typu speedlight pozwalają po włączeniu trybu HSS (ang. High Speed Sync) osiągnąć maksymalne czasy migawki nawet do 1/8000s. Gorzej sprawa ma się z lampami błyskowymi studyjnymi lub plenerowymi, niestety większość z nich ma czas synchronizacji nie szybszy niż 1/250s. Sprawę można obejść w niektórych modelach (podobno zwłaszcza w Chińskich produkcjach), wyzwalaczem który pojawił się ostatnio w sprzedaży. Mowa tu o wyzwalaczu radiowym Yongnuo-622C. Świetne oczywiście jest to, że nie jesteś już ograniczony czasem migawki a wyzwalacz sam w sobie jest też naprawdę fajną konstrukcją. Ale są też minusy takiego rozwiązania. Mianowicie przy szybkich czasach migawki tracisz znaczną część „mocy” swojej lampy, ponieważ nie zdąży ona wypuścić całej energii którą skumulowała w tak krótkim czasie. Gdy przyjmiemy za prawdziwe stwierdzenie że w lampach z automatycznym dozowaniem energii błysku czas ten wynosi od 1/50.000 s  do 1/300 s. to w wypadku gdy mamy do czynienia z Chińskimi, tańszymi produkcjami czasy te będą oscylowały bliżej granicy 1/300s niż 1/50000s (mówimy oczywiście o trybie gdy używamy pełnej lub połowy mocy lampy, gdzie lampa potrzebuje więcej czasu na wyzwolenie takiej dawki). Więc zakładając że nasza lampa na wyzwolenie całej energii w postaci błysku potrzebuje około 1/800s to  w czasie, gdy migawka otwiera się tylko na 1/8000s, czyli dziesięciokrotnie szybciej, to o około taką wartość spadnie nam „moc” naszej lampy zarejestrowanej przez aparat. Czyli błysk będzie około dziesięciokrotnie słabszy. Jeśli czas błysku w Twojej lampie jest znacznie bliżej wolniejszej granicy, czyli 1/300s, to przy czasie migawki 1/8000s pozostanie Ci z tego błysku naprawdę niewiele. No ale coś za coś 😉 Nie sprawdzałem jeszcze jak ten wynalazek sprawuje się z lampami gdzie czas błysku jest znacznie krótszy, ale niedługo mam zamiar sprawdzić je z lampami Bowens, więc wtedy wszystko się okaże 😉 Poniżej zdjęcie przedstawiające starego wyjadacza Sebastiana, robiącego zdjęcie przy użyciu blendy. Ja stoję za nim i używam lampy błyskowej aby zrobić to zdjęcie, więc jest to przykład z użyciem błysku jako kontry dla światła słonecznego ale doskonale obrazuje również jak używać blendę fotograficzną.

_MG_0101-Edit

A tu  jeszcze kilka przykładów jaki efekt daje doświetlanie błyskiem mając słońce w kadrze.

_MG_0132-Edit-Edit

 

_MG_0110-Edit2

 

 

W razie pytań, napisz 😉

I nie zapomnij, jeśli spodobał Ci się ten wpis „polub go” lub” udostępnij” na FB lub innym portalu 😉

Pozdrawiam,

Paweł

Reklamy